Strona główna

Grzeczne, a może grzeszne?


bardzo tematyczny, dawno napisany, debiut w wesji drukowanej
dla...

***

Jak na tą porę roku było bardzo ciepło, słońce mocno świeciło ogrzewając grupki młodzieży, którzy zrezygnowali bądź skończyli już zajęcia w szkole. Również po deptakach w okolicach osiedlowych sklepów można było napotkać ustatkowane kobiety, starsze panie, które korzystały z uroków wczesnej emerytury bądź renty, lubiące pokazać się na mieście w najmodniejszym w tym sezonie płaszczyku i makijażu ani trochę niepasującym do ich wieku, ale cóż trzeba wyglądać modnie, kto wie, kogo się spotka. Również można było spotkać ludzi pracujących, którym przez przypadek udało się zdobyć dzień lub dwa urlopu i korzystając z tego przywileju poszły na spacer i na zakupy, bo jak zwykle wyszło, że tego czy owego niema domu.

- Witam drogą sąsiadkę! Pani nie w pracy?

- A witam, witam cię Teresko, no właśnie nie w pracy, przez ostatni tydzień chodziłam na drugie zmiany, no to teraz dali mi dwa dni wolnego, to znaczy wiesz, musiałam się dopomnieć, - kobieta uśmiechnęła się gorzko – a jak tam u ciebie?

- No cóż, ja to dzisiaj sobie zrobiłam dzień wolnego i od rana biegam po lekarzach, bo tak jakoś ostatnimi czasy słabo się czuję, wiesz Danusiu, coraz częściej moje krzyże odmawiają posłuszeństwa.

- No tak… Mi dzięki Bogu nic nie dolega.

- No cóż może dzięki temu, że masz w domu lekarza. – Teresa uśmiechnęła się lekko, choć zaraz jej twarz posmutniała i przeglądając gazetę codzienną – Kolejne dziecko… - mruknęła

- Co kolejne dziecko? – Danuta spojrzała przez ramię koleżanki na artykuł, który czytała Teresa. – O matko ty moja cóż za tragedia!

- Co się z ta dzisiejszą młodzieżą dzieje, dwanaście lat, cóż to za wiek, to żaden wiek.

- Ha cóż to za rodzina, że nie dopilnowała dzieciaka.

- Dwanaście lat i już zginąć z przedawkowania narkotyków.

- Pierwsze przeprowadzone badania wykazały, że Dawid L. musiał mieć już wcześniej kontakt z narkotykami i to nie był jego pierwszy raz zażycia środków odurzających. Chłopca znaleziono wczoraj w godzinach wieczornych w parku nieopodal znanej policji meliny narkomanów…

- Ten, kto sprzedaje narkotyki takim malcom chyba niema w ogóle sumienia, – oburzyła się Teresa. – Rodzice chłopca są w wielkim szoku, twierdzą, że to wina jego kolegów z osiedla, którzy na pewno go zmusili do tego. - Wielu z nich ma mniejsze lub większe przewinienia na sumieniu. Twierdzą rodzice chłopca.

- Och, na szczęście moja Julka, ma przyjaciół na poziomie, którzy nie robią głupstw.

- Ależ oczywiście, im by nic głupiego nigdy nie przyszło do głowy, te nasze dzieciaki to porządne są.

- No pewnie, że tak – rozpogodziła się Teresa – przecież razem się przyjaźnią, szkoda, że to tylko przyjaźń.

- Oj szkoda, szkoda…, o a kto to idzie, spójrz, czy to nie Tomek?

Chodnikiem szło dwoje młodych ludzi, jeszcze nie zauważyli kobiet, bo odległość była spora, no i dziewczyna intensywnie odwracała chłopakowi uwagę, od wszystkiego, co ich otaczało, na wszelkie możliwe sposoby.

- A no Tomek. Co on o tej porze tu robi? – Mruknęła gniewnie pod nosem Teresa

- Ha, a z kim on to idzie? Tej pannicy to ja w ogóle nie kojarzę, to jakaś ich nowa znajoma?

- To jego dziewczyna – westchnęła – i jestem pewna, że nie należy do paczki Tomka i Julki.

- A to, dlaczego?

- Wystarczy spojrzeć, niby taka ładna układa, grzeczna i w ogóle, a tak naprawdę, to nie wiadomo, co w jej głowie siedzi. Jaki diabeł czy co. Takie to są najgorsze niby nic, a tak naprawdę to sam diabeł. – Ostatnie słowa zostały wyszeptane, bo dwoje młodych podeszło do Danuty i Teresy.

- Witam mamuś, dzień dobry pani Danuto. – Dziewczę obok Tomka dygnęło lekko i również przywitało się

- A ty nie w szkole?

- Nie. Zwolnili nas wcześniej.

- Tak, tak, - przytaknęła dziewczyna – nasza cudowna profesor od historii niestety pochorowała się.

- Och to fantastycznie pomożesz mi zanieść zakupy do domu, sporo tego dzisiaj kupiłam.

- Oj nie bardzo, obiecałem Adze, że ją odprowadzę, do domu, na pewno sobie sama nie poradzisz? – Uśmiechnął się lekko zakłopotany.
– Ale nie musisz… Dziewczyna coś chciała powiedzieć, ale nie zdążyła.

- Och, nie, kłopocz się tak Tomku, gdybym ciebie nie spotkała, musiałabym sobie sama poradzić, więc na pewno sobie jakoś dam radę, a i jeszcze sobie z panią Danutą porozmawiamy po drodze, bo pani do domu prawda, – Danuta pokiwała głową – tylko nie spóźnij się na obiad, będą twoje ulubione schabowe. – Gdy młodzi odeszli trzymając się za ręce Teresa powiedziała – No i widzi pani, i tak o to, mój kochany syneczek został omotany przez diablice, że nawet pomóc już czasu niema. A ta Ada, no cóż, pewniakiem chciała odegrać scenę zatroskanej dziewczyny. Mina niewiniątka a w głowie, kto to wie.

***
cdn

morfinowa-panienka 2011-09-05 23:13:15
skomentuj (0)